strona główna


Dłuuga przerwa.


Tak.. właśnie.. Daawno nie pisałam.. Ale jedna z moich ulubionych istot dała mi jasno do zrozumienia, że już czas zacząć pisać ponownie..

Tak.. Więc "mój Piotruś" już jest oficjalnie "mój", a nawet za dwa dni będą dwa miesiące razem.. Hm.. to przecież nie tak miało być!:)

Miałam poznać wszystkich facetów na ekonomii...a potem dopiero wybierać.. a tu proszę, przypałętał się taki Jeden i został ;)
Jestem szczęśliwa gdy z Nim jestem.. gdy mój durny telefon (który ciągle się psuje) wydaje z siebie dźwięk, że dostałam wiadomość.. i raduje mnie tylko wiadomość od Niego.. Uwielbiam gdy patrzy się na mnie swoimi zielonymi oczętami, jakby mówił: "cieszę się, że jesteś".. Chociaż ostatnio mnie poprawił, mówiąc: "zajebiście, że jesteś"..


I mimo, że wszystko nam układa się wspaniale, ja się nadal boję.. Że On.. Odejdzie. Stwierdzi, że chyba jednak nie to.. Wydawało mi się, że jesteś dla mnie ważna..
Hm.. te obawy mogą potwierdzać tylko to, że się zaangażowałam.. i chciałabym żeby zawsze był blisko mnie.


A seks? Jak najbardziej.. TAK!
Chciałam poczekać z tym dłużej niż miesiąc.. jednak.. Jego zachowanie wobec mnie, w pewnych sytuacjach pokazała, że nie ma sensu czekać.. I nie żałuję. Podobno mówi się, że jeżeli chcesz być z kimś długo, to musisz poczekać ze zbliżeniem conajmniej trzy miesiące.. No, nie wiem czy ta teoria sprawdzi się w naszym przypadku, ale jak dotąd, na to się nie zanosi.. Co prawda, już był pierwszy wnerw na mojego Księcia.. ale wyjaśnione, przeproszone i wybaczone..
W każdym razie bliskość, jakakolwiek, z Nim.. jest niesamowita. Czuć niewyobrażalną namiętność i czułość.. Teraz, będąc z Nim, sobie to uświadomiłam.. Jak bardzo brakowało mi pewnych gestów, szeptów, rzeczy..
Tylko On potrafi tak pieścić i bawić się moim ciałem.. Gdy tuli i liże moje ciało.. piersi.. po prostu czuję, że żyję w chmurach!! Autentycznie!

Dotyka mnie tak, jak tego zawsze chciałam.. jak zawsze marzyłam by mnie dotykano.. I tu nawet nie tylko chodzi o to, że ma większe doświadczenie niż.. wcześniejszy partner.. Tylko o temperament i charakter podczas stosunku..
Pewny siebie, namiętny, gorący, czuły kochanek, który stopniuje przyjemność w zależności od naszego oddechu i szeptu.. reakcji naszych ust, oczu, rąk..
Uwielbiam się z Nim pieścić, uwielbiam się z Nim kochać.. Jak wcześniej też uwielbiałam seks.. to jednak teraz doskonale wiem, jakie mam oczekiwania wobec partnera.. wiem, czego mi brakowało, a co teraz dostaje..
Zupełnie inaczej to wygląda.. i zupełnie inaczej się z tym czuję.. Nie mam żadnych zahamowań, ani żadnego skrępowania.. Piotruś (który ma naturalnie o wieeele, wiele większe doświadczenie) fajnie mnie naprowadza na pewne rzeczy, żeby było nam obojgu przyjemniej.. nie mówi dokładnie co mam robić, tylko wskazuje jakie są możliwości.. i właściwie, to oboje decydujemy co teraz nastąpi, albo czego teraz chcemy..
Po prostu jest BOSKO.
No.. i.. nasza zajebista przygoda "w Aucie"?:)


E: czym przyjechałeś, skmką?
P: Nie, Killerem
E: to może.. spróbujemy?;]
P: w aucie? (haha)
E: ehe
P: poważnie?
E: ehe
P: możemy spróbować.. ale my jesteśmy zdesperowani..
E: ja bym nazwała to przygodą, a Ty?
P: w sumie masz całkowitą rację, Kociak


Zajechaliśmy do lasu.. Oboje czuliśmy wielkie podniecenie i niedowierzanie.. zaczęliśmy się nabijać, że wygląda to podobnie do sceny z "Chłopaków" ("jestem za młody, żeby za to płacić:P"). Nie potrafię tego nawet opisać.. .. to był, niewiarygodny, dziki seks.. Czegoś takiego jeszcze nie przeżyłam.. i nawet nie chodzi o samo miejsce.. ale intensywność, atmosferę panująca w nas i kimonkowym "aucie" oraz na zewnątrz..
Moje Kcohanie stwierdziło, że jestem szalona i że.. no, nieistotne ;)

prostymi słowami: Dzikie Szaleństwo..

Co się jeszcze u mnie dzieje?
Działam sobie w AIESEC.. czasami męczą mnie niektóre sprawy, osoby.. czasami zastanawiam się czy nie zrezygnować, bo czuję, że tak na dobrą sprawę inne projekty oprócz Dni Karier nic dosłownie nie robią i właściwie nie są ważne.. na razie mój stosunek jest b.średni.. no, ale zobaczymy jak to będzie..

Jestem maksymalnie chora, ledwo mówię i szczerze mówiąc, staje się to dla mnie bardzo uciążliwe, ponieważ w przeciągu dwóch miesięcy jestem już 3 raz chora.. To jest nienormalne.. tymbardziej, że ubieram się b. ciepło.. nie rozumiem, po prostu.. Wkurza mnie to strasznie.. Co prawda, z każdym dniem jest coraz lepiej, to jednak.. jest to bardzo męczące.

Co więcej, na pogorszenie sprawy, to dałam ciała z wczorajszym kołem z matmy.. Po prostu.. spokojnie 5 z 6ciu zadań "mogłam" zrobić dobrze.. Podkreślam mogłam, bo to umiem.. a jednak.. "wyszła z tego tylko kurwa", np. wpisałam dobre wyniki w złą rubryczkę (na kartce mieliśmy wpisać TYLKO WYNIKI, więc tok myślenia nie był oceniany), to trzeba być kuźwa jełopem, prawda? No i co? Jedyna możliwość jest, że być może ulituje się nade mną.. Na dzień dzisiejszy mam tylko jedno zadanie dobrze.. a to okropne, bo.. to kuźwa umiem.. Nawet skomplikowaną całkę, której nikt nie obczaił, zrobiłam.. tylko, że pomyliłam minus z plusem.., czyli 0 punktów.. Kurwa mać! Wątpię, żeby się nade mną zlitował.. i dał mi chociaż jeden punkt z każdej takiej pomyłki.. W końcu to nie Domek, który wstawiłby mi spokojnie chyba maksa z każdego zadania.. tutaj mam do czynienia z Pomocnikiem Murarza, który jest ostry, i Go nie obchodzi czy zdasz, czy nie, to Twój problem..

No, ale nic.. mam nauczkę.. Muszę w kończu uwierzyć w to, że umiem matmę i wpisywać wyniki tam gdzie trzeba.. No i.. ważniejsza sprawa.. robić wszystko bardziej systematycznie.. A wszystko bdzie dobrze.. Jeszcze drugie koło, i ewentualnie zbój. Mam nadzieję, i wierzę w to głęboko, że drugie koło mnie ocali.. i nie będę musiała tego zbója pisać..


Wszystko mnie boli, łącznie z plecami od kaszlu, i oczkami od łez (od kaszlu;(), więc się pożegnam..


2008-12-10 13:53:03 skomentuj (0)